Testy smartfonów:

  • OPPO A53

    OPPO A53 - test smartfonu

    Najnowszy smartfon OPPO to styk klasy budżetowej i średniej. W górę pchają go głośniki stereo czy 90 Hz odświeżanie ekranu, który paradoksalnie ciągnie też ten telefon w dół – przez swoją niską rozdzielczość. Urządzenie kosztuje 799 zł za wersję z 64 GB pamięci, czyli 100 zł więcej niż jego poprzednik – A52. Najciekawsze w nim jest to, że występuje… pod dwoma postaciami. Jakiś czas temu OnePlus (spokojnie, wiem że to recenzja OPPO A53), postanowił zmienić taktykę i nie skupiać się już tylko na przystępnych cenowo flagowcach, ale rozszerzyć paletę oferowanych urządzeń. Efektem tego było podniesienie cen topowych modeli i wypuszczenie linii Nord – z założenia tanich średniaków. I tak po nieźle przyjętym pierwszym Nordzie na rynek weszły dwa kolejne urządzenia – Nord N10 5G i N100 – czyli właśnie nasze dzisiejsze OPPO A53. Jedyne różnice jakie mogą wystąpić między oboma modelami to inne oprogramowanie i być może cena, choć według pierwszych przecieków telefon ma w Polsce kosztować właśnie 799 zł, czyli tyle samo co nasz dzisiejszy bohater. Cała reszta jest identyczna. Dlatego po pierwsze – jeśli przeczytacie gdzieś wypowiedź kogoś z OnePlus, że są niezależną firmą, która nie ma nic wspólnego z OPPO, to w to nie wierzcie, a po drugie – ta recenzja to w zasadzie recenzja dwóch urządzeń. Zobaczmy więc, czym ten telefon/telefony się wyróżniają i czy jest/są warte swojej ceny. 

  • iPhone 12 mini - nasze pierwsze wrażenia

    iPhone 12 Mini jest prawdziwym ewenementem wśród współczesnych smartfonów. Dzięki mini rozmiarom swobodnie obsłużymy go jedną ręką, włożymy do każdej kieszeni i wręcz zapomnimy, że mamy go przy sobie. Czytając komentarze pod różnymi recenzjami telefonów można wywnioskować, że jest sporo użytkowników którzy tęsknią za takimi urządzeniami i to właśnie oni są głównymi potencjalnymi nabywcami najnowszego iPhone. Przyznać też trzeba, że producent jako jeden z ostatnich myślał o tej grupie klientów, oferując kompaktowe modele SE i SE2. Teraz kupując model 12 Mini nie musimy iść na żadne jakościowe ustępstwa. Mamy ten sam procesor, ekran, zestaw aparatów, świetną jakość wykonania jak w większych modelach, a cena, jak na tego producenta, stoi na zadziwiająco korzystnym wręcz poziomie. 3599 zł za wersję 64 GB i 3849 za wersję 128 GB to niekiedy sporo mniej od topowych urządzeń z systemem Android. Paradoksalnie jednak pierwsze pytanie jakie przyszło mi do głowy po wyjęciu 12 Mini z pudełka (czy raczej pudełeczka, w którym nie ma nawet ładowarki), brzmiało: czy on nie jest za mały? Tęsknota tęsknotą, ale jednak przez ostatnie lata przyzwyczailiśmy się do tzw. „konsumpcji treści” na smartfonach, a do tego najwygodniejszy jest duży a przynajmniej średniej wielkości ekran. Osobiście najbardziej lubię wyświetlacze w okolicach 6 cali, które są idealnym kompromisem pomiędzy komfortem używania a surfowaniem po sieci. Zobaczmy więc, czy iPhone 12 Mini nie jest czasem za bardzo mini.

  • iPhone 12 Pro Max - nasze pierwsze wrażenia

    iPhone 12 Pro Max jest zapewne najrzadziej kupowanym iPhonem z serii 12. Wynika to z tego, że jest najdroższy oraz z tego, że jest największy. Tym razem ekran urósł aż do rozmiaru 6.7 cala. iPhone 12 Pro Max może sprzedawać się także nieco gorzej od zeszłorocznego giganta 11 Pro Max, bo niestety niewiele się od niego różni. Oprócz wspomnianego już większego ekranu mamy do dyspozycji 5G, powiększenie optyczne 2.5X (wcześniej 2X) oraz niezbyt użyteczny skaner LiDAR. W Polsce 5G w nowym iPhone będzie działało we wszystkich sieciach komórkowych, ale jak wiadomo na razie zasięg piątki jest wyspowy, a prędkości na razie nie zbliżają się do 1 lub 10 Gbps. Skaner LiDAR to także ciekawa technologia, ale na razie jej przydatność jest nikła. Z dodatkowych zmian możemy wymienić także nowy-stary design, warstwę Ceramic Shield z przodu obudowy, nowy procesor A14 Bionic (jeszcze szybszy) oraz nowy kolor – nocną zieleń zastępuje teraz kolor pacyficzny. Jedyną różnicą, która rozgrzewa umysły mobilnych fotografów jest to, że nowy iPhone 12 Pro Max ma wspierać standard Apple Pro RAW (na razie jednak nie wiadomo, kiedy to się stanie). Sprawdźmy zatem, czy w ogóle warto myśleć o migracji z 11 Pro Max to 12 Pro Max. Ta kwestia oczywiście nie zaprząta głowy tzw. „prawdziwych fanów”. Do ich domów w piątek dotrą kurierzy z paczkami, za które zapłacili około 6 tysięcy złotych. Grupa „oszczędnych” w tym samym dniu otrzyma paczki z nowym iPhonem Mini, który jest jedyną prawdziwą nowością w porfolio smartfonów Apple.

  • iPhone 12 Pro Max i 11 Pro Max - porównanie zdjęć i wideo

    Porównaliśmy jakość zdjęć i wideo ze smartfonów iPhone 12 Pro Max i iPhone 11 Pro Max.

    Smartfony testujemy dzięki sieci Orange.

    Po kliknięciu na zdjęcie wyświetli się oryginalna fotografia.

    iPhone 11 Pro Max – zdjęcie w dzień – główny obiektyw

  • iPhone 12 mini - przykładowe zdjęcia i wideo

    Oto nasze przykładowe zdjęcia i wideo wykonane smartfonem iPhone 12 miniSmartfon testujemy dzięki Orange.

    Po kliknięciu na zdjęcie wyświetli się oryginalna fotografia:

  • HTC Desire 20 Pro – nasze pierwsze wrażenia

    HTC był pierwszym producentem, który wprowadził metalową obudowę, oraz głośniki stereo skierowane w stronę użytkownika na froncie obudowy. Smartfony tej marki kojarzyły się z jakością, dopracowaniem i unikalną nakładka producenta. Od dłuższego czasu nie widzieliśmy nowych propozycji od tajwańskiego producenta, aż przyszedł czas na HTC Desire 20 Pro, który na tle konkurencji wyróżnia się designem oraz wysokiej jakości trybem głośnomówiącym. Ze smutkiem muszę jednak stwierdzić, że brakuje tutaj tego czegoś, co telefony HTC oferowały w przeszłości – nie tylko dlatego, że mamy tu do czynienia z modelem ze średniej półki cenowej.

  • HTC Desire 20 Pro w naszych rękach - wideo

    Na filmie rozpakowaliśmy pudełko i sprawdziliśmy jak działa smartfon HTC Desire 20 Pro.

  • LG Wing w naszych rękach - wideo

    Na filmie rozpakowaliśmy pudełko i sprawdziliśmy jak działa smartfon LG Wing.

  • OPPO A53 w naszych rękach - wideo

    Na filmie rozpakowaliśmy pudełko i sprawdziliśmy jak działa smartfon OPPO A53.

  • VIVO Y70 – nasza recenzja

    VIVO Y70 – nasza recenzja

    VIVO Y70 to tani i nieźle działający smartfon z ekranem AMOLED – coś, co do niedawna wydawało się niemożliwe, a od jakiegoś czasu trafia się coraz częściej. Wydając niewiele ponad tysiąc złotych – w tym przypadku dokładnie 1099 zł – można cieszyć się wyświetlaczem świetnej jakości i nie jesteśmy już skazani tylko na urządzenia Samsunga, który jako producent takich ekranów mógł je oferować z praktycznie każdej półce cenowej. Do tego dostajemy procesor firmy Qualcomm, pojemną baterię i przyjemne dla oka zdjęcia, co w sumie składa się na atrakcyjne urządzenie. Na rynku jest coraz więcej firm które chcą uszczknąć dla siebie kawałek „post huaweiowego” tortu, zaufanie klientów zdobywa się dobrze wycenionymi średniakami i Y70 jest właśnie takim przypadkiem. Zobaczmy więc dokładnie, co to urządzenie ma nam do zaoferowania.

  • OPPO Reno4 Lite – nasza recenzja

    OPPO bardzo agresywnie rozpycha się na naszym rynku, starając się wyrobić wizerunek marki premium, jakim cieszy się u siebie w Chinach. Miejsce po trapionym kłopotami Huawei czeka na zagospodarowanie, telekomy potrzebują przeciwwagi dla Samsunga i chiński gigant wydaje się tu idealnym kandydatem. Brakuje mu jeszcze w portfolio solidnego flagowca z najmocniejszym procesorem, ale ponieważ FindX 2 Pro jest sprzedawany w Europie, nic nie stoi na przeszkodzie by wejść z nim, bądź już z jego następcą, do Polski. Choćby dla celów wizerunkowych. Pamiętajmy że pierwszy, niesamowity konstrukcyjnie Find X, był u nas w oficjalnej dystrybucji.

    Tymczasem w nasze ręce trafił Reno4 Lite, który jest najtańszym z czterech przedstawicieli tegorocznej, czwartej już edycji serii Reno. Kosztuje 1599 zł, a w zamian dostaniemy m.in. fantastyczny ekran AMOLED, świetne zdjęcia i bardzo dobre działanie. Oczywistym jest jednak, że producent musiał na czymś zaoszczędzić – tu nie mamy więc modnego w tym sezonie podwyższonego odświeżania ekranu, ładowania indukcyjnego, wodoszczelności czy 5G. W tym świetle cena może wydawać się nieco wygórowana, ale telefon zdecydowanie zyskuje przy bliższym poznaniu. Zobaczmy, jakie są jego zalety, a jakie wady.     

  • Samsung Galaxy Z Fold 2 5G

    Samsung Galaxy Z Fold 2 5G to jeden z nielicznych przypadków, w którym można o smartfonie powiedzieć, że jest jedyny w swoim rodzaju. Ta wyjątkowość jest atrakcyjna sama w sobie. Jednak nie tylko o oryginalność i szpan chodzi, bo rozkładany ekran Fold 2 jest zaskakująco praktyczny. Poza tym telefon ten jest wyposażony w topową specyfikację i są tylko dwa elementy, które mogą powstrzymać entuzjastę nowych technologii – cena 8799 zł oraz potencjalna podatność na uszkodzenie. Trzeba jednak przyznać, że korzystanie z Samsung Galaxy Z Fold 2 5G to przyjemna ekstrawagancja, którą trudno byłoby czymś innym zastąpić. Jest to też doskonały i aktualny przykład, jak wiele poprawek wnosi druga generacja nowej technologii.

  • Apple Watch SE

    Test zegarka Apple Watch SE

    Jeśli planujemy zakup zegarka Apple Watch to oficjalnie mamy do wyboru trzy serie: najnowszą 6, starą 3 oraz testowaną przez nas SE. To właśnie seria SE wydaje się najrozsądniejszym wyborem stosunku ceny do oferowanych możliwości. Seria 3 to już zabytek, więc zakupu tej archiwalnej serii nie polecam.  Seria 6 jest sporo droższa od SE: najtańsza szóstka kosztuje 1899 zł, a najtańszy SE już tylko 1299 zł. Czego w SE nam zabraknie? Są to trzy główne braki: w SE nasz ekran nie może być stale podświetlony, nasz zegarek nie będzie badał natlenienia naszej krwi i nie będzie miał funkcji EKG. Jeśli chodzi o design i pozostałe funkcje to wszystko jest identyczne. Pamiętajmy także, że modelu SE nie możemy zamówić z kopertą ze stali nierdzewnej, ale bez problemu zamówimy go w wersji z LTE. Taki właśnie zegarek otrzymaliśmy do testów z sieci Orange. Tylko w tej sieci możemy korzystać z funkcji eSIM.

  • Samsung Galaxy M31s czy Galaxy M51 – nasza recenzja porównawcza

    Gdy cała uwaga mediów skupiona jest na najdroższych, topowych urządzeniach Samsunga – linii Note, składanych Foldach czy Flipach, producent po cichutku podgryza konkurencję na średniej półce. Prestiż prestiżem, ale prawdziwe pieniądze robi się gdzie indziej, nie wiem jaka jest sprzedaż najnowszego (rewelacyjnego skądinąd) Z Folda, ale podejrzewam, że Samsung jednego dnia zarabia więcej na dwóch recenzowanych dziś smartfonach, niż przez miesiąc na swoim ekskluzywnym składaku. Linia M, która była pomyślana jako bezpośredni konkurent dla Xiaomi (a nawet bardziej dla tańszego Redmi) i śp. Honora, jest stosunkowo młoda, ale ma już w swoim portfolio bardzo udane i korzystnie wycenione modele, np. M21. Zresztą Koreańczycy mają przewagę już na samym starcie – jako producent ekranów AMOLED są w stanie zaproponować je praktycznie w dowolnej półce cenowej.

    Dziś przyjrzymy się dwóm smartfonom, które dzieli 200 zł różnicy. M31s kosztuje 1499 zł, M51 – 1699 zł. Żaden z nich nie obsługuje 5G, ale poza tym są dobrze wyposażone, mają dość wydajne procesory (atrakcyjnie wygląda zwłaszcza Snapdragon 730 w droższym modelu), świetne wyświetlacze, dobrą optykę i gigantyczne baterie. Także cena, oczywiście jak na standardy Samsunga, nie jest zbyt wygórowana. Zobaczmy więc, czy konkurencja ma się czego obawiać.  

  • OPPO Reno 4 Lite

    Na filmie rozpakowaliśmy pudełko i sprawdziliśmy jak działa smartfon OPPO Reno 4 Lite.

  • Huawei Mate 40 Pro w naszych rękach - wideo

    Na filmie rozpakowaliśmy pudełko i sprawdziliśmy jak działa smartfon Huawei Mate 40 Pro.

  • xCloud gaming

    Microsoft zdaje sobie sprawę, że aby wygrać wyścig na rynku rozrywki potrzeba czegoś więcej niż tylko mocnej i dobrej konsoli, którą ustawimy w salonie. Zwłaszcza w czasach, gdy każdy nosi przy sobie smartfon, który coraz częściej tej rozrywki dostarcza. Jednym z elementów tej układanki jest odpowiednie portfolio gier, które można oferować w bardziej elastycznej formie niż miało to miejsce dotychczas. Zamiast sprzedawać pojedyncze tytuły za od 100 do nawet ponad 300 zł Microsoft proponuje inne rozwiązanie – abonament, który daje dostęp do pokaźnej biblioteki 150 gier niczym subskrypcja Netflix. Każdy, kto korzysta z konsoli Xbox pewnie Game Pass zna. Microsoft chce jednak pójść dalej i zaoferować coś więcej – jeden plan który obejmie gry na konsole, na PC Windows 10, a także na telefony z Androidem. To jest właśnie tematem tego artykułu. xCloud to nowość, która pozwala strumieniować pełnoprawne gry AAA na smartfony i tablety z systemem AndroidXbox Game Pass Ultimate jest o 15 zł droższy od wersji na same konsole lub same komputery PC, które kosztują po 40 zł, ale obejmuje wszystkie trzy platformy na raz. Sprawdziłem, jak wygląda granie na smartfonie w duże komputerowe i konsolowe gry, które nigdy nie będą miały wersji mobilnych, takie jak Doom EternalSea of ThievesForza Horizon 4 i wiele innych.

  • iPhone 12 Pro - nasze pierwsze wrażenia

    Od piątku mam do testów iPhona 12 Pro. Testuję go jednak od soboty, bo w piątek serwery aktywacyjne Apple były tak obciążone, że cała procedura logowania i transferu danych ze starego iPhona do nowego co chwilę się zawieszała i zaczynała od początku. Może to świadczyć o tym, że kolejny raz sprzedaż nowej serii smartfonów Apple będzie ogromnym sukcesem. Ja od paru już lat kupuję co roku nowego iPhona dla siebie, ale już od dawna jest to wersja największa – ze względu na duży ekran i najlepszą baterię. Testowy „romans” z małym iPhonem 12 Pro jest więc dla mnie podwójnie ciekawym doświadczeniem. Telefon wygląda lepiej od mojego iPhona 11 Pro Max, jest znacznie wygodniejszy w użyciu jedną ręką, jest równie szybki i robi tak samo dobre zdjęcia. Choć teraz mamy aż 4 różne iPhony do wyboru, to sama decyzja chyba nie jest zbyt skomplikowana. Gdy potrzebujemy urządzenia mikroskopijnego to wybieramy mini (lub SE), gdy średniaka to wersję 12 lub 12 Pro. Gdy najważniejsza jest dla nas bateria i ogromny ekran to wybieramy Maxa. Gdy zależy nam na atrakcyjnej cenie to wybieramy Xiaomi J lub wspomnianego doskonałego iPhona SE.

    Smartfon do testów otrzymaliśmy od sieci Orange.

    Ceny iPhone 12 w sieci Orange znajdziecie tutaj

  • VIVO X51 5G – nasze pierwsze wrażenia

    Vivo wywodzi się z dawnej grupy BBK Electronics (stało się niezależną firmą w 2001 r.). Wcześniej zawitały do nas OPPO, realme i OnePlus, których korzenie także sięgają tej grupy. Trudno nie wiązać takiej ofensywy ze słabością Huaweia, zwłaszcza, że vivo przymierzało się do debiutu już od dłuższego czasu. Zresztą napis na pudełku modelu X51 5G: „z łatwym dostępem do aplikacji Googla których używasz najczęściej” mówi sam za siebie. Na rynku smartfonów zrobiło się więc gęsto, ale vivo ma pomysł na swoje urządzenia i wie, jak się wyróżnić. Telefon prócz całej „jazdy obowiązkowej”, czyli świetnego ekranu AMOLED, wydajnego Snapdragona 765 z obsługą 5G, 256 GB pamięci wbudowanej, doskonałej jakości wykonania czy szybkiego ładowania, ma asa w rękawie w postaci wbudowanego "gimbala", dzięki któremu nagrywanie i stabilizacja wideo wznosi się na niedostępny dla innych poziom. A to wszystko przy zachowaniu bardzo przyjaznych użytkownikowi rozmiarów i rozsądnej ceny wynoszącej 2999 zł. 

  • Xiaomi Mi 10T Pro

    Xiaomi Mi 10T Pro – test

    Do tego, że Xiaomi aktualnie niemal zasypuje rynek nowymi modelami smartfonów zdążyliśmy się już przyzwyczaić, więc kolejny debiut nie dziwi. Przyzwyczailiśmy się też do drugiej rzeczy – seria Mi jest tą bardziej „ekskluzywną” i dla niej zarezerwowane są panele typu AMOLED. Tymczasem Mi 10T Pro zaburza ten tradycyjny układ – producent zaryzykował i wyposażył go w ekran IPS-TFT o niespotykanej nigdzie indziej częstotliwości odświeżania aż do 144 Hz. Jest olbrzymia 108 MP matryca główna13 MP szeroki kąt, 5 MP makro – nie ma zoomu optycznego. Mamy topowy procesor Snapdragon 865 i obsługę sieci 5G. Z daleka czuć więc trochę powrotem do starego dobrego Xiaomi – stawiającego na wydajność w dobrej cenie. Cena za wersję 128 to 2499 zł. Czy to drogo? Dla kogo tak naprawdę jest ten smartfon? Na takie pytanie spróbujemy sobie dziś odpowiedzieć.