Testy smartfonów:

  • iPad Pro 12.9 2020 z klawiaturą Magic Keyboard - nasze pierwsze wrażenia

    iPad to nawet według najbardziej zagorzałych fanów Androida najlepszy tablet na świecie. iPad Pro to jego najlepsza wersja, a iPad Pro w wersji 12.9 cala to jeden z największych i najdroższych tabletów dostępnych w naszych sklepach. Testowana przeze mnie wersja 256 GB pamięci bez LTE kosztuje aż 5400 zł. Gdy dołożymy do niej modem LTE to cena skacze do 6200 zł. To jednak nie koniec wydatków. Do wersji Pro warto dokupić rysik Apple Pencil (2 generacji), który jest sprzedawany za „jedyne” 619 zł. Od paru dni do naszego wypasionego tabletu możemy dokupić również najnowszą klawiaturę Magic Keyboard za 1700 zł.

    Taki zestaw kosztuje więcej od najtańszych wersji nowego MacBooka Air, który prawdopodobnie będzie bardziej przydatnym i wygodnym urządzeniem dla osób, które są rozpocząć przygodę z produktami firmy Apple. iPad Pro jest więc raczej skierowany do osób, które używają już MacBooka, iPhona i mają już w swoich domach starsze modele iPada. Przestrzegamy przed zakupem iPada Pro osoby, które skuszone najnowszymi reklamami Apple myślą, że nowy tablet zastąpi im z powodzeniem laptopa. To nie jest prawda. iPad jest świetnym urządzeniem, ale dopiero, gdy będzie na nim zainstalowany system znany z komputerów, to stanie się prawdziwym komputerem. Teraz jest „tylko” najlepszym na świecie tabletem.

  • iPad (2019 – 7 generacja) – nasza recenzja

    iPad od dawna jest bezkonkurencyjny na rynku tabletów. Obecnie mamy do czynienia z już siódmą generacją jego podstawowej wersji, do której z czasem dołączyły jeszcze trzy inne warianty – MiniAir i Pro. To właśnie iPad jest najtańszą wersją tabletu Apple. Ponieważ tabletów z Androidem jest obecnie niewiele, a najmniej jest tych z mocniejszej średniej półki, iPad idealnie wpasowuje się w swoją "niszę". Jest interesującą propozycją nie tylko dlatego, że jest względnie tani, ale również dlatego, że w swoim segmencie trudno znaleźć mu bezpośrednią konkurencję. Sprawdźmy zatem, jak najnowszy iPad sprawdza się u użytkownika, który na co dzień korzysta głównie z Androida i Windows.

    Główne wady i zalety iPad (2019 – 7 generacja)

  • Realme C3 – nasza recenzja

    Realme C3 – nasza recenzja

    Realme C3 to drugi model najmłodszego gracza na polskim rynku smartfonów, który trafił do naszych testów. Realme ma powiązania kapitałowe z OPPO, ale stara się mocno atakować ceną. Chce być ważną konkurencją dla XiaomiXiaomi, które było dotąd znane przede wszystkim z atrakcyjnych cen, teraz coraz chętniej zaczyna konkurować na wyższych segmentach rynku. Tym bardziej konkurencyjna cenowo alternatywa będzie coraz bardziej potrzebna. Już na wstępie należy podkreślić, że mamy do czynienia z urządzeniem za 599 - 649 zł (zależnie od konfiguracji), a to niesie ze sobą kompromisy i ograniczenia. Przekonajmy się jakie.

  • Samsung Galaxy Xcover Pro – nasza recenzja

    Samsung Galaxy Xcover Pro jest chyba jedynym “pancernym” smartfonem na polskim rynku, który jest sprzedawany przez znanego i renomowanego producenta. Reszta urządzeń to tzw. chińskie lub polskie „wynalazki”. Xcover Pro jest od nich sporo droższy, ale gdy go kupimy, to unikniemy kompromisów związanych z korzystaniem z wytrzymałych smartfonów niszowych marek. Należy jednak podkreślić, że Galaxy Xcover Pro to nie jest smartfon niezniszczalny, a jedynie taki, które wytrzymałość jest wyższa od średniej. Oficjalnie spełnia on militarną normę MIL-STD 810G (podobne normy spełnia większość smartfonów LG). Jest także zgodny z IP68. Samsung Galaxy Xcover Pro to smartfon dla osób, które np. pracują na budowie, uprawiają sporty ekstremalne, ale także dla tych, którzy potrafią rozbić lub zalać swojego smartfona parę razy w roku. A takich niszczycieli jest naprawdę wielu.

    Główne wady i zalety Samsunga Galaxy Xcover Pro

  • Porównanie aparatów Xiaomi Mi 10 vs Xiaomi Mi Note 10

    Xiaomi Mi 10 jest pierwszym flagowcem Xiaomi, który niemal zrównał się cenowo z największymi konkurentami. Za podstawową wersję Mi 10 przyjdzie nam zapłacić 3499 zł, a więc aż o 1500 zł więcej niż rok temu za Mi 9. Różnica jest więc znacząca. Najbliższym konkurentem Mi 10 ze stajni Xiaomi, pod względem konfiguracji aparatów, nie jest jednak zeszłoroczny flagowiec, lecz kosztujący 2199 zł Mi Note 10. Ma on nawet bardziej wszechstronny i imponujący zestaw aparatów, ale zamiast topowego procesora 865 znajdziemy w jego wnętrzu jednostkę ze średniej półki, czyli Snapa 730. Z punktu widzenia wydajności i specyfikacji wybór jest jasny. Gdy szukamy lepszego aparatu do zdjęć to sytuacja się już nieco komplikuje.

  • Mi Robot Vacuum Mop Pro – przetestowaliśmy autonomiczny odkurzacz Xiaomi

    Wraz z premierą nowej serii Mi 10 Xiaomi wprowadziło do Polski nową serię odkurzaczy autonomicznych. Do tej pory w naszym kraju był dostępny odkurzacz Mi Robot Vacuum Cleaner bez opcji mopowania. Tym razem chiński producent wprowadza jego kolejną wersję – z mopem. Oprócz mopowania zwiększyła się nieznacznie także moc samego ssania (do 2100 Pa). Sam design urządzenia niemal się nie zmienił. My do testów dostaliśmy odkurzacz z elegancką czarną obudową, ale można także zamówić wersję białą (raczej mniej praktyczną pod względem późniejszych zabrudzeń).

  • Huawei MatePad Pro – nasza recenzja

    Do niedawna, gdy ktoś szukał tabletu o bardzo mocnej specyfikacji miał tylko dwie opcje do wyboru – iPad lub tablet Samsunga z serii Galaxy Tab S. Wybór naprawdę skromny, gdy porównamy go z rynkiem smartfonów. Nawet tabletów z mocniejszej średniej półki jest naprawdę niewiele. Dlatego Huawei MatePad Pro jest rodzynkiem w tym cieście. Ma najmocniejszy procesor jaki oferuje Huawei, czyli Kirin 990. Akcesoria, które w przedsprzedaży dostaniemy za złotówkę to etui z klawiaturą oraz rysik rozpoznający siłę nacisku. Jest to idealny konkurent dla Samsung Galaxy Tab S6, który recenzowałem niedawno. Tablet Huawei jest tańszy o 600 zł w przypadku wersji LTE i o 500 zł w wersji WiFi od urządzenia Samsunga i dodatkowo akcesoria wartości 958 zł dostajemy w gratisie. Powiem, że długo na taką propozycję jak Huawei MatePad Pro czekałem. Niestety, gdy się już doczekałem, to dostałem tablet już w wersji bez usług Google...

    Główne wady i zalety Huawei MatePad Pro

  • Samsung Galaxy Buds – nasza recenzja

    Słuchawki Galaxy Buds+ zadebiutowały wraz z tegoroczną serią flagowców S20. Tuż przed ich pierwszą prezentacją wszyscy spodziewali się, że „nowe” Budsy będą wyposażone w system aktywnego tłumienia szumu ANC. Taki ruch był spodziewany, bo ANC pojawiło się w najnowszych AirPods Pro Apple. Tym samym ANC stało się „obowiązkowe” w słuchawkach dousznych w wyższej półki. Samsung chyba dał się jednak zaskoczyć konkurentowi i nie był gotowy z ANC. Wersja „+” jest więc jedynie „dopieszczeniem” bardzo udanych słuchawek Buds pierwszej wersji. Kolejna wersja Buds w ostatnich dniach już wyciekła w internecie. Ich konstrukcja zmieni się całkowicie, nie będą już słuchawkami dokanałowymi, a ich kształt ma przypominać fasolę. Jest więc raczej pewne, że tym razem ANC się pojawi.

  • Realme 6 – nasza recenzja

    Realme 6 – nasza recenzja

    Realme to kolejny nowy gracz na polskim rynku, a firma ma powiązania kapitałowe z OPPO. Swój pierwszy smartfon sprzedała w maju 2018 r. Realme ma ambicje stać się konkurencją dla Xiaomi, które do tej pory w stosunku ceny do jakości nie miało sobie równych. Realme 6 oferuje ekran 90 Hz, 4 aparaty z tego jeden o rozdzielczości 64 megapikseli, baterię 4300 mAh z superszybkim ładowaniem oraz całkiem mocny procesor Helio G90T za 1099 zł. To pod wieloma względami bliski odpowiednik Xiaomi Redmi Note 8 Pro, ale z ekranem o większym odświeżaniu i z dwukrotnie szybszym ładowaniem. Sprawdźmy zatem jak sprawuje się w praktyce.

  • Xiaomi Mi 10  (z pomocą Mi Note 10) – nasze pierwsze wrażenia

    Premiera najnowszych flagowców Xiaomi chyba od dawna nie była tak wyczekiwana. Tym razem jednak nie chodzi o same smartfony, ale o ich cenę. Do tej pory najdroższe urządzenia chińskiego giganta były wyraźnie tańsze od konkurencji, teraz ma się to zmienić. W chwili pisania tego tekstu nie znamy jeszcze polskich cen, ale znane są już europejskie – wynoszą 799 euro za Mi 10 i 999 euro za Mi 10 Pro. To daje nam odpowiednio ponad 3600 i 4500 zł, ale oczywiście polski oddział może je skalkulować nieco inaczej. Dla porównania – Mi 9 debiutował na naszym rynku w cenie 1999 zł… Tanie flagowce od Xiaomi odchodzą najwyraźniej w zapomnienie i mówiąc szczerze wcale mnie to nie dziwi. Po pierwsze firma konsekwentnie rozdziela swoje marki – pozycjonując Redmi na półce niższej i średniej, a Mi na półce najwyższej. Po drugie, czas tanich urządzeń niezależnie od firmy zawsze kończy się wraz z wykrawaniem coraz większej części rynkowego tortu, wystarczy przypomnieć sobie Huaweia. Jego topowe smartfony też na początku były korzystniej wycenione niż konkurencji, by po kilku latach zrównać się z nimi. I po trzecie, skoro już przy Huaweiu jesteśmy. Xiaomi najwyraźniej chce wykorzystać słabość rywala związaną z brakiem dostępu do aplikacji Google i przejąć jego klientów, także tych najbardziej wymagających, z półki premium. W biznesie nie ma sentymentów.

    Na szczęście nie jest tak, że firma korzysta tylko z rynkowej sytuacji, nie dając w zamian nic od siebie. Mi 10 którego używam od kilku dni, jest nie tylko zdecydowanie najlepszym smartfonem Xiaomi jaki kiedykolwiek gościł w mojej kieszeni, ale też jest po prostu jednym z najlepszych smartfonów w ogóle, z jakich przyszło mi korzystać. Tyle, że przed tak wysoko wycenionym telefonem należy stawiać równie wysokie wymagania – tu nie ma już mowy o taryfie ulgowej. Zobaczmy więc, czy Mi 10 jest w stanie im sprostać i jak na jego tle, zwłaszcza w aspekcie fotografii, wygląda tańszy Mi Note 10, dysponujący podobnym zestawem obiektywów, ale o wiele słabszym procesorem. Spoiler alert – będzie ciekawie.   

    Główne wady i zalety Xiaomi Mi 10

  • Samsung Galaxy S20 – nasza recenzja

    Samsung Galaxy S20, podobnie jak S10e z zeszłego roku, będzie dla wielu osób najbardziej atrakcyjnym wyborem. Z jednej strony jest to najtańszy model z najnowszej serii flagowców Samsunga, z drugiej ma większość kluczowych nowości, takich jak ekran AMOLED 120 Hz, nowy procesor oraz wideo 8K. Brakuje mu pojemniejszej baterii, większej przekątnej i super zoomu z najdroższego modelu oznaczonego jako S20 Ultra, ale rekompensuje to jednak znacznie niższą ceną. Zapraszamy do szczegółowej recenzji, która ułatwi podjęcie decyzję, który model wybrać.

  • Huawei P40 Pro - nasze pierwsze wrażenia

    Huawei walczy o polski rynek jak prawdziwy lew. Tuż przed globalną premierą serii P40 redakcje technologiczne otrzymały tajemnicze skrzynie, które można było otworzyć w momencie rozpoczęcia streamingu. Oczywiście wszyscy „oszukali” system i otworzyli swoje skrzynie znacznie wcześniej. Huawei oszukał system podwójnie i dwóm redakcjom wysłał tydzień wcześniej, więc czuliśmy się nieco oszukani, ale i tak warto docenić, że polscy redaktorzy mają już „sample” i mogą rozpocząć pierwsze testy. Z nowym P40 spędziliśmy już kilkadziesiąt pierwszych godzin. Nasze pierwsze wrażenia można podsumować w następujący sposób: P40 Pro to prawdziwe cacko, ale szkoda, że nie ma usług Google. Tak też ocenia go większość recenzentów na całym świecie.

    Wraz z naszym testowym P40 Pro, na rynku debiutuje także tańszy P40 oraz droższy P40 Pro+, który wejdzie do sprzedaży w Polsce w czerwcu. Smartfony te wyglądają podobnie, ale różnią się wielkością ekranu (P40 ma mniejszy wyświetlacz) oraz ilością kamer z tyłu obudowy (od 3 w P40, przez 4 w Pro, do 5 w Pro+).

    Wady i zalety Huawei P40 Pro

  • Huawei P40 Pro - rozpakowanie pudełka

    Rozpakowaliśmy pudełko z najnowszym smartfonem Huawei P40 Pro.

  • Huawei P40 Pro - przykładowe zdjęcia

    Oto przykładowy zdjęcia wykonane smartfonem Huawei P40 Pro:

  • Samsung Galaxy S20 w naszych rękach - wideo

    Na filmie rozpakowaliśmy i sprawdziliśmy, jak działa smartfon Samsung Galaxy S20:

  • Huawei P40 Lite - nasza recenzja

    Huawei P40 Lite - nasz test

    Po wejściu w życie amerykańskiego embarga Huawei poza Chinami musi dokonać niemożliwego – utrzymać firmę na powierzchni i nie stracić klientów. Łatwo nie będzie – smartfony bez usług Googla nie są najbardziej pożądanym towarem na rynku i to niezależnie od tego, co oferują. Producent jednak poddawać się nie zamierza i po nieudanym rozpoznaniu bojem, czyli wypuszczeniu na rynek flagowego Mate 30 Pro w cenie nie odbiegającej od urządzeń konkurencji, jesteśmy właśnie świadkami drugiego podejścia. Tym razem główną zachętą do kupowania jego urządzeń ma być niska cena. Huawei P40 Lite miał kosztować 1599 zł. Miał, ale nie kosztuje, bo na oficjalnej premierze firma efektownie ją przekreśliła. Obok niej widniały trzy cyferki: 999 zł – za tyle znajdziemy go w sklepach. W gratisie, do 25 marca, dodawany jest też Huawei Band 4 Pro, który normalnie kosztuje 299 zł. Nic dziwnego, że telefon kusi. A żeby pokusa była jeszcze większa, Huawei zapowiedział, że dwuletnia gwarancja obejmuje także wszelkie systemowe modyfikacje urządzenia. Co można przetłumaczyć mniej więcej tak: jeśli podczas wgrywania nieautoryzowanych usług Googla coś pójdzie nie tak, nic się nie martw, pomożemy. Do tego w 20 punktach serwisowych Huaweia oferowana jest pomoc przy przenoszeniu danych i programów ze starych urządzeń na nowy telefon. Taktyka Huaweia może być skuteczna, wystarczy przypomnieć jaką kilka lat temu popularnością cieszyły się fora użytkowników Xiaomi, którzy na własną rękę, za niewielkie pieniądze, sprowadzali z Chin smartfony tej firmy, po czym wgrywali zmodyfikowane oprogramowanie. Dziś Xiaomi od niedawna jest numerem trzy na światowym rynku, a Huawei musi sięgać do jego nieco „partyzanckich” metod, by jakoś utrzymać się w czołówce… Zobaczmy zatem, czy taka taktyka może sprawdzić się w przypadku Huaweia i czy P40 Lite pomoże mu w odniesieniu sukcesu.

  • Samsung Galaxy S20 Ultra - nasza recenzja

    Samsung zaprezentował nowy model flagowca, ale jest on pozycjonowany jeszcze wyżej niż dotychczasowa najwyższa wersja Plus. Mowa o Samsungu Galaxy S20 Ultra, który pod każdym względem ma być bezkompromisowy. Jest to też największy i najdroższy telefon Samsunga do tej pory (nie licząc smartfonów składanych). Liczby od samego początku robią wrażenie – 108 megapikseli, 100x zoom, 5000 mAh bateria, wideo 8K, 6,9 calowy ekran. Pozostaje pytanie, czy te liczby mają przełożenie na codzienne użytkowanie oraz czy telefon jest na tyle dobry, że warto za niego zapłacić 5999 zł. Na to pytanie postaram się odpowiedzieć w tej recenzji.

  • Test porównawczy: Samsung Galaxy S10 Lite vs Samsung Galaxy Note 10 Lite

    Samsung czerpie pełnymi garściami z nałożonych na Huaweia przez amerykańskiego prezydenta restrykcji, czyli z zakazu współpracy m.in. z Google. Zalewa rynek kolejnymi smartfonami, systematycznie powiększając przewagę nad swoim do niedawna najgroźniejszym konkurentem. Jeszcze na początku tego roku, zanim na rynek weszły najnowsze topowe urządzenia z linii Galaxy S, firma zdążyła odświeżyć zeszłoroczne modele dokładając do tej rodziny model S10 Lite, a przy okazji poszerzyła linię Note o model 10 Lite. Oba telefony nawiązują już stylistyką do serii S20, przyciągając wzrok kwadratową wyspą z obiektywami aparatów. Oba są też stosunkowo tanie – S10 Lite kosztuje 2799 zł, czyli ledwie 200 zł więcej od najmniejszego i najuboższego z linii Galaxy, czyli S10e - zwykłe S10 kosztuje 3299 zł. Za Note 10 Lite musimy wyłożyć 2649 złNote 10 kosztuje 3999 zł, oszczędzamy więc niemal 1400 zł. W porównaniu do konkurencyjnych firm, ceny są oczywiście wysokie, ale na tle innych smartfonów Samsunga wyglądają bardzo atrakcyjnie. Zobaczmy więc, czym oba telefony się różnią, w czym są podobne i kto którą wersją Lite powinien się zainteresować.

  • Motorola Moto G8 Power – nasze pierwsze wrażenia

    Motorola specjalizuje się w smartfonach ze średniej półki i ostatnie modele udowadniały, że całkiem dobrze jej to wychodzi. Telefony Moto są bezpiecznym wyborem do polecenia i do kupienia – to czysty, sensownie aktualizowany Android, wystarczająca specyfikacja, dobra bateria i brak dyskwalifikujących wad. Niestety wyłania się też inny schemat stosowany przez tego producenta – każdy telefon, choć podobnie wyceniony i wyposażony, ma mieć swoją unikalną cechę, więc jak Moto daje coś nowego, to przy okazji często zabiera coś co było w innych modelach (aby je różnicować). To jest szczególnie prawdziwe w przypadku Motoroli Moto G8 PowerDlatego warto przy wyborze telefonu zidentyfikować, co jest to dla nas, jako przyszłego użytkownika, istotne. Pomocna okaże się niniejsza recenzja.

  • Samsung Galaxy Z Flip – nasza recenzja

    Flipa dostaliśmy do „zabawy” tylko na tydzień, bo sampli jest tylko kilka, a zainteresowanie testerów ogromne. Dłużej używa go Maffashion, która w Polsce jest ambasadorką tego właśnie modelu. Maffeshion jest modową blogerką i influencerką i to właśnie dla takich „mesjaszek mody” został zaprojektowany Z Flip. Jego cena także została specjalnie zaprojektowana – to nie może być tani smartfon, bo na najwyższej półce gadżetów musi być drogo. Można hejtować wszelkie designerskie i cenowe odważne pomysły, ale tak naprawdę, jeśli nie jesteś w „targecie” to przecież możesz spokojnie wybrać dla siebie taniego Xiaomi, drogiego iPhone lub „zwykłego” drogiego Samsunga. Jeśli natomiast kupujesz najdroższe ciuchy, modne sneakersy, chodzisz do drogich knajp i relacjonujesz wszystko na Insta, to ten telefon jest właśnie dla Ciebie. On zwraca na siebie uwagę i niemal krzyczy: mój właściciel jest gadżeciarzem, stać go na wiele, jest supermodny, a Z Flip to wspaniały dodatek do jego wypracowanego image’u.

    Główne wady i zalety Samsunga Galaxy Z Flip